"Portret
Doriana Graya" to
nie tylko hołd złożony sztuce,ale przede wszystkim
rozważania na
temat wiecznej młodości,zachowania piękności,przemijania i ceny jaką
człowiek
by poniósł by zatrzymać czas.Dorian
staje się
natchnieniem malarza Bazyliego
i przyjacielem lorda Henry'ego.Powstaje portret
Doriana,kiedy widzi o on swój obraz pragnie
sprzedać swą duszę by wyglądać
cały czas jak na tym obrazie.I tak się dzieje, od tej pory Dorian się
zmienia, wszystkie występki,grzechy,rysy czasu nie odbijają się na
jego twarzy,ale na obrazie.Jego życzenie niebawem
staje się
przekleństwem.Film z roku
2009 jest kolejną próbą ekranizacji
dzieła Oscara
Wilde'a.
W rolach
głównych występują Ben Barnes jako Dorian i Colin Firth jako
zblazowany,cyniczny acz cieszący się życiem lord Henry,chyba
najbardziej kojarzony z serii o Bridget Jones.
Według mnie horror
Olivera Parkera jest świetnie zrobiony i widać,że reżyserowi udało się
połączyć klasykę z roku 1891 z wymogami współczesnego
kina.Ben Barnes jest uroczy,seksowny i ma tą charyzmę by unieść ciężar
głównej roli a Colin Firth jest po prostu pełen mroku i
sekretów.z czystym sumieniem polecam ten film.